Strona 2 z 2

Re: Adopcja dziecka

: 6 paź 2016, o 10:34
autor: Borys6
jestem za

Re: Adopcja dziecka

: 6 paź 2016, o 11:44
autor: Dith28
Ja również jestem za adopcją

Re: Adopcja dziecka

: 6 paź 2016, o 20:08
autor: Akita
Adopcja to niesamowita rzecz

Re: Adopcja dziecka

: 3 mar 2017, o 20:22
autor: karol234
ja bym nie adoptował za duże ryzyko

Re: Adopcja dziecka

: 9 kwie 2017, o 06:56
autor: alfred310
a kto by dziecko adoptował

Re: Adopcja dziecka

: 11 kwie 2017, o 07:14
autor: szymon443
a kto tak dzieci adoptuje

Re: Adopcja dziecka

: 29 kwie 2017, o 23:15
autor: ratownik059
Witam.
Ja jestem osobą adoptowaną. Z przykrością muszę powiedzieć, że czytanie niektórych komentarzy nie jest zbyt miłe. :( Może zacznę od tego, co to jest adopcja? Adopcja to pokochanie dziecka wraz z jego całym bagażem doświadczeń, lub przeżyć. Mi mama zawsze powtarzała "wyrosłaś w moim sercu, nie brzuchu" moi adopcyjni rodzice musieli przejść długą drogę, by móc mnie zaadoptować i zabrać do domu. Zdanie typu: "lepiej adoptować małe dziecko, bo nie ma problemów" jest nie prawdziwe, każde dziecko to (problemy) biologiczne dzieci tak samo. Nie ma ludzi idealnych, problemy są zawsze, w każdej rodzinie. Czy jestem za adopcją? Oczywiście, że tak! Sama otrzymałam drugą szansę - nowe życie, więc sama tę szansę chcę dawać innym, dlatego też od wielu lat jestem wolontariuszką. Nie wiem czy wiecie ale ważne jest też to, by dziecka nie okłamywać, by od małego wiedziało, że jest adoptowane, wychowanie dziecka adoptowanego jest bardzo trudne, trzeba włożyć wiele miłości, trudu i łez, by podołać temu nieprostemu zadaniu. Dlaczego łez? Dlatego, że dziecko adoptowane jest "inne" bardziej delikatne, łatwiej je zranić, zapewne wynika to z jego przebytej przeszłości. Jeżeli dziecko było adoptowane jako noworodek, nie oznacza to, że będzie idealne. Przecież jako matka mogła pić gdy była w ciąży, mogła zażywać środki odurzające, nie wiemy co działo się z naszym adoptowanym dzieckiem, gdy jeszcze było w brzuchu swojej biologicznej matki. Adopcja wiąże się też z masą pytań, trudnych pytań, pytań które potrafią boleć... oraz pytań bez odpowiedzi. Pamiętam gdy miałam 17 lat, podczas rozmowy z rodzicami wspomniałam, że za rok skończę już magiczną 18 i będę mogła odnaleźć biologiczną rodzinę, na ich policzkach pojawiły się łzy. Nie były to łzy szczęścia, że dorastam, że udało się im mnie wychować, były to łzy strachu i bólu, łzy które ciężko opisać... Do dziś gdy wspominam ten dzień, ściska mnie w gardle. Gdy skończyłam 18 lat, odnalazłam swoją biologiczną rodzinę a co za tym idzie...? Znalazłam swoje biologiczne rodzeństwo. I właśnie tu musimy się zatrzymać... rodzeństwo, co z rodzeństwem? Niestety nasze Polskie prawo jest nieubłagane, i dzieci są rozdzielane, ja miałam to szczęście, by odnaleźć swoją siostrę i dwóch braci, było nas czworo, dziś znowu jesteśmy wszyscy razem, czekali na mnie tyle lat a ja na nich. Ciężko mi to pisać, ale chcę byście miały/mięli pełny obraz adopcji, nie tylko to co piękne ale i to co bardzo bolesne. Jaka jestem jako adoptowane dziecko? Bardzo wrażliwa, bojąca się wielu rzeczy, czasem lekko wycofana, zapominająca o sobie, skupiam się na innych ludziach, na pomocy dzieciom chorym i niepełnosprawnym, by móc dawać drugą szansę. Czy radze sobie w życiu? Oczywiście, że tak! Ale nie tak jak inni, potrzebuję ciągłego wsparcia, rodziny, przyjaciół, rodzeństwa. Potrzebuję 10 razy więcej miłości, bo gdzieś te poczucie bezpieczeństwa z mojego ciała uleciało. Czy łatwo mi żyć? Nie. Nie jest mi łatwo, wdzięczna jestem swoim rodzicom i kocham ich ponad wszystko! Życie bez swojego biologicznego rodzeństwa jest bardzo trudne. Wiele łez, modlitw, by mi ich oddano, bym mogła ich zobaczyć chociaż przez chwilę, na nic się zdały, dopiero gdy ukończyłam 18 lat mogłam znowu ich przytulić i mieć przy sobie. Życie nie jest łatwe, dużo chorób, pełno szpitali, lekarstw, badań... niestety moja odporność nie jest zbyt dobra a to wynika z zaniedbania moich biologicznych rodziców. Tak, pochodzę z rodziny patologicznej, gdzie alkohol odgrywał pierwsze skrzypce. Miłość, ciepło, zaufanie? Nie, takich rzeczy tam nie było, zastępował je grzmot tłukących butelek i płacze całej naszej czwórki. Życie w świadomości, że jest się adoptowanym u każdego przebiega indywidualnie. Zależy od psychiki i wychowania oraz tego co było przed adopcją. I teraz to co najważniejsze, bo się lekko rozpisałam. Moi adopcyjni rodzice. To dwoje wspaniałych ludzi, mama - moja najwierniejsza przyjaciółka, anioł który stoi zawsze przy mnie, osoba mi najbliższa. Tata - bardzo konsekwentny, wymagający, czasem zbyt krzykliwy i tutaj kolejna rzecz mi się nasuwa... Krzyk - to hałas nie do zniesienia dla moich uszu, czuję się wtedy strasznie, zakrywam uszy dłońmi i chowam głowę, by tylko nic nie słyszeć. Ale tata to tata, mój obrońca i najlepszy nauczyciel. No i jest ktoś jeszcze, babcia - która we mnie odnalazła szczęścia, od dziecka mi to powtarza. Jesteśmy rodziną - adopcyjną rodziną, ale nic i nikt nas nie rozdzieli. Zdaliśmy ten sprawdzian na 6 z plusem!

Re: Adopcja dziecka

: 10 maja 2017, o 10:24
autor: Halinka38
Ja rozwazalam adopcje gdyz długo nie moglam zajsc w ciaze. Jednak udalo się
Moj syn ma już 5 lat
Teraz coraz częściej wracam do tematu adopcji..
I mysle ze w drugiej połowie roku podejmiemy dzialania adopcyjne

Re: Adopcja dziecka

: 28 maja 2017, o 12:00
autor: marian762
według mnie to głupi pomysł

Re: Adopcja dziecka

: 28 maja 2017, o 14:41
autor: stefan154
to jest zawsze duże ryzyko